Kategorie

Zosia uśmiechała się wciąż, tylko jej oczy gasły. Hanys dobrze widzi, że powleka je szare szkliwo, a oddech cichnie. Małpka nadal fika koziołki, harcuje, stroi grymasy... W pewnej chwili oddech Zosi ucichł... A wtedy nachylona panna Stasia zdjęła jej sztywniejące ramię ze swego ramienia, ułożyła na poduszce, wstała, zamknęła jej powieki palcami, uklękła i zaczęła się modlić. Nastała ogromna cisza. I znienacka z tej ciszy wypłynął okropny szloch tamtego skurczonego człowieka pod ścianą... Małpka spojrzała zdziwiona po obecnych. Pobiegła do umarłej Zosi, pogłaskała ją po twarzy, a potem stanęła przy łóżku obok panny Stasi, złożyła łapki, w łapkach ukryła swój śmieszny pyszczek i zaczęła cichutko, żałośnie piszczeć... .

- Masz, to dla ciebie - wymamrotał Harry, wkładając książki do kociołka. - Ja sobie kupię.... - Kniaź Witold był razem z królem, a ja byłem przy królu, gdy przywiedziono tych winowajców. Już poprzednio skarżyli się nasi biskupi i panowie, że Litwa zbyt okrutnie wojuje i kościołów nawet nie oszczędza. Więc gdy ich przywiedziono (a byli to znaczni ludzie, ale Najświętszy Sakrament nieszczęśnicy pono znieważyli), napęczniał kniaź tak gniewem, że strach było nań spojrzeć - i powiesić im się kazał. To niebożęta sami szubienicę utwierdzić musieli i sami ci się powiesili, a jeszcze jeden drugiego naganiał: "Nuże, prędzej, bo kniaź się gorzej rozgniewa!" I strach padł na wszystkich Tatarów i Litwinów, bo oni nie śmierci, ale książęcego gniewu się boją.. Wujku! - rzekła - Krzysia trochę niezdrowa i nie przyjdzie, ale. . . Abd al-Muttaliba?> Odpowiedziała: Halima opowiadała: