- Powiedziałem ci, jego we mnie nie ma. .
- Nie wiedziałem. Nikt nie wiedział... W Paryżu postrzelono oficera WKR, mógł się zwrócić tylko do nas.. - Ha, ha, siadaj, żartowalim, zawrzyj gębę!. Lekko, z premedytacją, jeszcze. Przecież niemożliwe, by na takiej małej przestrzeni nie trafić na wieżę! Niemożliwe!... I jął znowu kołować, zawracać, posuwać się, cofać, a wicher doskakiwał do piersi coraz bardziej zajadły i coraz bardziej triumfujący. Brodzenie w śniegu po kolana, podnoszenie nart, borykanie się z wichrem wyczerpywało ludzkie siły. Doktor Nowak postanowił teraz zjechać kilkanaście kroków na zbocze, a następnie zakosem dostać się do lasu. Rozejrzał się za jego czarną ścianą. Nic nie ujrzał, tylko wklęsłe, wirujące ściany mgły i śniegu.. A tak samo pobożnie, choć z mniejszym lękiem, modlił się cały dwór. Zbyszko klęczał przed stallami wśród Mazurów, bo tylko dwórki weszły z księżną za stalle, i polecał się opiece boskiej. Chwilami spoglądał na Danusię, która siedziała z przymkniętymi oczyma koło księżny - i myślał, że warto było wprawdzie zostać rycerzem takiej dzieweczki, ale że też nie lada rzecz jej obiecał. Więc teraz, gdy piwo i wino, które w gospodzie wypił, wywietrzało mu z głowy, zatroskał się niemało, jakim sposobem ją wypełni. Wojny nie było. Wśród nadgranicznego mętu łatwo było wprawdzie natknąć się na jakiego zbrojnego Niemca i albo jemu kości pokołatać, albo samemu głową nałożyć. Tak to on i mówił Maćkowi. "Jeno - myślał - nie byle Niemiec nosi pawi lub strusi czub na hełmie." Z gości krzyżackich chyba jacy grafowie, a z samych Krzyżaków chyba komtur - i to nie każdy. Jeśli wojny nie będzie, to lata mogą upłynąć, nim on swoje trzy grzebienie dostanie, bo i to jeszcze przyszło mu do głowy, że nie będąc dotąd pasowany może tylko niepasowanych na pojedynkę w bój wyzywać. Spodziewał się wprawdzie, że pas rycerski otrzyma z rąk królewskich w czasie gonitw, które zapowiadano na chrzciny, bo na to dawno zarobił, ale potem co? Pojedzie do Juranda ze Spychowa, będzie mu pomagał, natłucze knechtów, ile się da - i na tym koniec. Knechci krzyżaccy to nie rycerze z pawimi piórami na głowach. Więc w tym utrapieniu i niepewności, widząc, że bez szczególnej łaski Bożej niewiele wskórać potrafi, począł się modlić:.